Trudna podróż (S.J.)

Prześlij mailem
Pobierz
Drukuj

"Biorę lek rano, a potem mogę spędzać cały dzień z rodziną."

Moją chorobę wykryto w drodze rutynowego badania przesiewowego w mojej pracy. Pierwszemu leczeniu zostałam poddana po upływie 5 lat. Poczułam się lepiej i mogłam pracować. W roku 2011 moja choroba ponownie uaktywniła się. Otrzymałam szereg leków. Chemioterapia była skuteczna, mój organizm na nią odpowiedział, ale ten pozytywny efekt trwał bardzo krótko. Stale miałam takie epizody, podczas których czułam się chora, miałam mdłości, wymioty i różne powikłania, w tym problemy skórne.
Dopadł mnie półpasiec, grypa, infekcje górnych dróg oddechowych i byłam stale zmęczona. Byłam wyczerpana.

W zeszłym roku miałam paskudne zapalenie płuc, z którego wychodziłam bardzo powoli. Męczył mnie silny kaszel i przez cały czas byłam zmęczona.
W tamtym czasie liczba białych krwinek wynosiła powyżej 200 tysięcy. Ich wartość najwyższa wyniosła 340 tysięcy. Kilkakrotnie wykonano leukaferezę (usunięcie białych krwinek z ustroju) dla obniżenia ich liczby.

Od 15 grudnia 2014 r. biorę nowy lek. Moje węzły chłonne się całkowicie wróciły do normalnych rozmiarów, a wyniki badań krwi ulegają stałej poprawie. Już nie czuję się zmęczona i nie pocę się w nocy. Lek nie powodował żadnych skutków ubocznych. Od kiedy przyjmuję lek, nie byłam hospitalizowana.

Ostatnie przetoczenie krwi miałam w sierpniu ubiegłego roku. Czasami kilka dni mija bez myślenia o chorobie. To pozwala mi cieszyć się w życiu małymi i dużymi rzeczami. Biorę lek rano, a potem mogę spędzać cały dzień z rodziną. Mogę gotować, pracować w ogrodzie, wykonywać robótki ręczne, czytać, oglądać telewizję i bawić się z wnuczkiem.

PHPL/HEM/0917/0004